poniedziałek, 14 marca 2011

Sigur Ros- Heim


Sigur Ros- Heim (2007)

  1. Samskeyti
  2. Starálfur
  3. Vaka
  4. Ágætis byrjun
  5. Heysátan
  6. Von

Zainspirowany długością wczoraj opisanej płytki postanowiłem pójść za ciosem i dziś przybliżyć kolejne "maleństwo". Będzie to albumik "Heim" zespołu Sigur Ros. W zasadzie nie jest to samodzielny album, ale zbiór wykonanych koncertowo utworów, pochodzący z filmu o zespole zatytułowanym "Heima".

Sigur Ros to muzyka obok której niewiele osób potrafi przejść obojętnie. Przesiąknięta baśniowym klimatem, swoistą islandzką magią, cieszy się uwielbieniem nie tylko w ojczyźnie (gdzie do bycia fanem Sigur Ros przyznaje się co trzeci obywatel), ale na całym świecie, gdzie porwali rzeszę słuchaczy. Wyróżnikiem, poza byciem wizytówką Islandii, jest śpiewający falsetem wokalista, którego wielu wręcz posądza o bycie kastratem oraz śpiewanie w stworzonym przez sam zespół języku.

Mój pierwszy kontakt z zespołem to właśnie film "Heima", co po polsku oznacza "dom". Zespół prezentuje na nim "niezapowiedzianą trasę koncertową po Islandii". Mówiąc w wielkim skrócie- Panowie po prostu rozstawiali sprzęt w lokalnej kawiarnii, na polanie, bądź w dzikim, surowym plenerze, a tu nagle pojawia się kilkaset osób, siada i słucha. Cud. Obraz uzupełniają opowieści członków zespołu o podejściu do muzyki, życiu i domu, oraz przepiękne zdjęcia surowego, lecz wspaniałego krajobrazu Islandii.

Muzyka na tej płycie jest niesamowicie subtelna i nastrojowa. Ale to co wyróżnia ją spośród wielu subtelnych i nastrojowych płyt, to jej wręcz halucynogenne właściwości. Ma jedyną w swoim rodzaju magię, która zasługuje na uwagę. Jest idealnym wstępem do zgłębiania Sigur Ros, ale równocześnie stanowi wręcz kwintesencję ducha tej grupy. Słyszana i oglądana dostarcza wrażeń niezapomnianych, do których każdy wrażliwy słuchacz będzie wielokrotnie powracał.

niedziela, 13 marca 2011

Andreya Triana- Lost Where I Belong


Andreya Triana- Lost Where I Belong (2010)

  1. Draw The Stars
  2. Lost Where I Belong
  3. A Town Called Obsolete
  4. Darker Than Blue
  5. Daydreamers
  6. Far Closer
  7. Something In The Silence
  8. Up In Fire
  9. X

Szanowni Państwo, proszę o powstanie i gromkie oklaski, bo przed nami głos wspaniały, jedyny i niepowtarzalny. Ten album to zaledwie 37 minut, ale jakie! Krótko, acz wspaniale.

Na geniusz "Lost Where I Belong" składają się 3 czynniki. Pierwszy to GŁOS Andreyi Triany. Wspaniale soulowy, z lekką chrypką i o dużych możliwościach, czyli jest to talent poparty genialnymi umiejętnościami. Sprawdzający się w piosenkach dynamicznych, balladowych, słowem- każdych. Drugim czynnikiem są kompozycje, za którymi stoi Simon Green, znany nam jako Bonobo. Stworzył on materiał zróżnicowany, bogaty aranżacyjnie i niepozbawiony swoistych "smaczków". Zadziwia mnogość użytych instrumentów, niebanalne rytmy i spójność całego albumu pomimo jego zróżnicowania. I jest coś jeszcze, co należy zaakcentować: brzmienie instrumentów. Na tej płycie trąbka brzmi jak trąbka, werbel jest najwerbelszy na świecie, a gitara akustyczna różni się brzmieniowo od elektrycznej. Brak tu nagminnej ostatnimi czasy elektroniki i przesady w poprodukcyjnej obróbce. Każdy składnik muzycznego dania daje się bez trudu zauważyć i wyczuć. Ta płyta jest prawdziwym majstersztykiem nagrywania w studiu- pomimo dopracowania i świetnej jakościowo rejestracji, wszystko brzmi naturalnie i ze smakiem, a ponadto głos Andreyi Triany jest umiejętnie wyeksponowany, z uniknięciem wrażenia "narzucania się", co jest powszechne na współczesnych nagraniach.

Świetna płyta. Tak doskonała, że nie umiem wyróżnić żadnego utworu, bo na pochwałę zasługują wszystkie. Oby więcej takich płyt.  

wtorek, 1 marca 2011

The Black Keys- Brothers


The Black Keys- Brothers (2010)
  1. Everlasting Light
  2. Next Girl
  3. Tighten Up
  4. Howlin' for You
  5. She's Long Gone
  6. Black Mud
  7. The Only One
  8. Too Afraid to Love You
  9. Ten Cent Pistol
  10. Sinister Kid
  11. The Go Getter
  12. I'm Not the One
  13. Unknown Brother
  14. Never Gonna Give You Up
  15. These Days

Zazwyczaj zespoły odbierające Grammy nie cieszą się moim zaufaniem i sympatią. The Black Keys są chlubnym wyjątkiem. Odkryłem ich jakieś 2 lata temu, i album "thickfreakness" zachwycił mnie pierwotną, blues-rockową energią i niesamowitą lekkością słuchania. Podobnie jest z ich najnowszym dzieckiem, zatytułowanym "Brothers".

Płyta to świetnie się słuchający zbiór piosenek z pogranicza bluesa, rocka i popu. Niby nic nowego, był już przecież gładki John Mayer, ale...właśnie. Są różnice. Po pierwsze, The Black Keys to duet. Niby nic nowego, ale spróbujcie w dwie osoby zagrać jak zespół. Pomimo, że to tylko perkusja i gitarowokal w ich brzmieniu nie czuć żadnej pustki, utwory są idealnie skomponowane i zagrane. Co więcej- blues to szerokie pojęcie. Tu najbardziej uderza swoisty bluesowy smutek, który przebija się przez wiele kompozycji. A na dokładkę instrumentarium- znów rodem z lat 60. Moim osobistym fetyszem są wysoko strojone bębny, które tak pięknie kojarzą mi się m.in. z Led Zeppelin...

Jeśli chodzi o zawartość muzyczną- płyta słucha się świetnie, i to cała. Ale żeby nie było tak łatwo, mam kilku swoich faworytów. Hendrixowskie 'Next Girl', wspaniałe singlowe 'Tighten Up' zbudowane na świetnym riffie, czy wspaniale bujające 'She's Long Gone' to mocne punkty płyty. Kojarzące się z woodstockowymi klimatami 'The Only One' albo 'Sinister Kid' z kapitalnie brzmiącą gitarą też długo nie wyskoczą z playlisty. Ale wszystkie te piosenki bledną przy dwóch absolutnie genialnych.

'Ten Cent Pistol' to wspaniały, chociaż prosty riff i piękny wokal Dana Auerbach'a. Ale przede wszystkim dobra, ciekawa kompozycja i cudowna melodia. Natomiast z kategorii zupełnie rozkładających na łopatki utworów jest 'I'm Not the One'. Pierwsze skojarzenia po przesłuchaniu tego utworu to The Moody Blues- tak, porównanie do klasyków nie jest na wyrost i ta piosenka absolutnie to potwierdza. Słowem- trzeba posłuchać.

Bardzo przyjazna dla słuchacza płyta, nowoczesna i klasyczna zarazem. Świetny początek i pretekst, by zagłębić się w bluesie i okolicach, zwłaszcza dla ludzi przywykłych do muzyki rodem z MTV i podobnych.