wtorek, 24 maja 2011

Jeff Beck - Wired


Jeff Beck - Wired (1976)

  1. Led Boots
  2. Come Dancing
  3. Goodbye Pork Pie Hat
  4. Head For Backstage Pass
  5. Blue Wind
  6. Sophie
  7. Play With Me
  8. Love Is Green

Moja przygoda z Jeffem Beckiem rozpoczęła się- oczywiście- dość przypadkowo. Mianowicie jakiś rok temu dorwałem dvd z festiwalu Crossroads, organizowanego przez Erica Claptona. Wydarzenie to prowadził Billy Crystal, który przyznał się, że Beck to jego ulubiony gitarzysta, gdyż najpełniej panuje nad dźwiękiem, potrafi go w bardzo charakterystyczny sposób artykułować, "wydobywać z ciszy". Cóż, musiałem to sprawdzić.

Ten brytyjski gitarzysta jest związany z wylęgarnią gitarowych bogów- zespołem The Yardbirds (oprócz Becka grali tam Jimmy Page i Eric Clapton). Jednakże ciekawiej prezentują się jego dokonania solowe. Bogatą dyskografię rozpoczynają płyty zbliżone do klasycznie pojmowanego hard- i blues- rocka, wokalnie udzielał się na nich nikomu wtedy jeszcze nie znany Rod Steward. Album "Wired" z 1976 roku pochodzi z okresu, gdy Jeff Beck był wiodącą postacią jazz'u fusion. Rozpoczynający płytę utwór "Led Boots" zaskakuje karkołomnym rytmem i wspaniale brzmiącym basem. "Come Dancing", nieco mniej rozszalałe w warstwie rytmicznej zaciekawia strukturą kompozycyjną i wykorzystanymi brzmieniami. "Goodbye Pork Pie Hat" to wolniejszy, czerpiący z bluesowej tradycji kawałek, uwydatniający korzenie muzyki Jeffa Becka. Utwór numer 4 przynosi znów niesamowity rytm i pełną wirtuozerii grę basu, które z wspaniałym solem gitarowym Jeffa kreują mojego faworyta z tego albumu, czyli "Head For Backstage Pass". "Blue Wind" przynosi brzmienia syntezatorów, za którymi nie przepadam, jednakże sam utwór jak najbardziej pasuje do całości albumu. "Sophie" to znów szalony rytm, oraz wirtuozeria basu i gitary; nieco inaczej prezentuje się utwór numer 7- "Play With Me" swoje bogactwo zawdzięcza także partiom elektrycznego pianina, na którym gra "piąty Beatles", czyli George Martin. Wieńczący krążek "Love Is Green" uspokaja nastrój brzmieniem fortepianu i klasycznej gitary.

Podsumowując- piękne połączenie jazzu i rocka, spojone osobowością Jeffa Becka. Śmiało można go nazwać jednym z najciekawszych gitarzystów w dziejach muzyki. Jego najnowsze artystyczne poszukiwania są dość kontrowersyjne (m.in. połączenie rocka i muzyki techno), ale jestem pewien, że w albumach z okresu fusion każdy znajdzie coś wartościowego dla siebie.