niedziela, 21 kwietnia 2013

Lutosławski dla mas


Rok 2013 ogłoszono rokiem Witolda Lutosławskiego. Aby nie drażnić melomanów i nie nudzić fanów popkultury, na twórczość wielkiego kompozytora spojrzymy z nieco innej perspektywy. 

Leszek Możdżer to taki muzyczny Midas - wszystko czego dotknie zamienia w złoto. Tak było w przypadku interpretacji utworów Komedy, impresji Chopinowskich, oraz koncertowego projektu Lutosphere. Do mistrza klawiatury dołączyli wiolonczelista Andrzej Bauer i DJ M.Bunio.S. Efekt - nieco awangardowe interpretacje utworów Lutosławskiego. Świeże, intrygujące brzmieniem i improwizacyjną swobodą. Odpowiednie dla osób, które filharmonie omijają szerokim łukiem. 

Dziś zapraszam na fragment koncertu w Teatrze 6. piętro, a konkretnie na Intradę. Lutosławski mówi: I'll be back. 



A. Bauer, M.Bunio.S., L. Możdżer - Intrada (live at Teatr 6. piętro, 26 VIII 2010)



niedziela, 14 kwietnia 2013

Lot Feniksa


Nie tylko Beyonce śpiewa z playbacku. 50 Cent rapuje z taśmy, Madonna tylko rusza ustami, a David Coverdale odtwarza nawet pozdrowienia dla fanów. Dawno, dawno temu było zupełnie inaczej...

Dzisiejszy wpis mógłby być poradnikiem zatytułowanym Jak rozpocząć koncert. Mistrzostwo w tej sztuce osiągnęli Grand Funk Railroads. Czas i miejsce akcji: Nowy Jork, 23 grudnia 1972. Przed Rockefeller Center świecą się już lampki na gigantycznej choince, statystyczny Amerykanin myśli o prezentach i świątecznym puddingu. Zgromadzona w Madison Square Garden długowłosa młodzież swój prezent odbiera dwa dni wcześniej. 

Przez szmer publiczności przebijają się pierwsze organowe akordy. Mark Farner, siła napędowa GFR, rozpoczyna Flight of the Phoenix. Po kilku sekundach dołącza sekcja rytmiczna i rozpoczyna się prawdziwe szaleństwo. Mijają dwie minuty. Lider porzuca klawisze, łapie za gitarę i gra krótkie, ale znakomite solo. Kilkadziesiąt sekund i znów zmiana - na pierwszy plan wybija się sekcja rytmiczna, płynnie przechodząc w Footstompin' music. Zwrotka, refren, ponownie sama sekcja. I rozpoczyna się coś wspaniałego - dialog wokalu i gitary, zwieńczony kolejną porywającą solówką. Surowo, ostro, dynamicznie. 

Gdy są umiejętności, nie potrzeba taśmy. 

sobota, 13 kwietnia 2013

Poza granicami


Od wydania poprzedniej płyty Bonobo minęły już trzy lata. W tym czasie Simon Green koncertował, przeprowadził się z Londynu do Nowego Jorku i na ponad rok zniknął w studiu. Tak powstała The North Borders - płyta, którą Brytyjczyk odkrywa nowe terytoria, nie tracąc jednak swojego wysmakowanego stylu. 

W wywiadzie dla interviewmagazine zapytany o receptę na świeżość brzmienia powiedział: 
Mój gust muzyczny ciągle się rozwija i idzie w tą stronę, w którą chce podążyć - to muzyka mnie prowadzi. Czuję się daleki od sklasyfikowania siebie jako muzyka jazzowego czy down-tempo.
Rzeczywiście - The North Borders to zupełnie inna płyta niż jazzująca Days To Come czy eklektyczna Black Sands. Na pierwszy rzut ucha nic się nie zmieniło. Charakterystyczny, głęboki bas, złożone i wielowarstwowe aranżacje, świetni wokaliści - te elementy pojawiły się również na dwóch poprzednich albumach Bonobo. Najwięcej zmian przynosi rytmika. Kompozycje są utrzymane w szybszych tempach, dominuje nietypowe dla tego artysty metrum 4/4. Zupełnie inne są też sample - pełno tu fragmentów soulowych wokali (Emkay, Don't Wait), wkomponowanych w nowe muzyczne środowisko. Żegnajcie etykietki.

Czuć, że mamy rok 2013. Na The North Borders pobrzmiewają echa dubstepu, północnej elektroniki i twórczości Buriala. Zmieniło się też instrumentarium. Prym wiedzie syntezator Prophet-5, sekret brzmienia albumu. Bonobo na tej płycie idealnie wyważył proporcje między elektroniką a dźwiękami żywych instrumentówSłyszymy m.in. kalimbę, wibrafon, saksofon, harfęsekcje smyczkową i dętą.  Znakomici są również goście: królowa neo-soulu Erykah Badu, obdarzony aksamitnym głosem Grey Reverend,  czy łagodna i ciepła Szjerdene. Istny róg obfitości. 

Od premiery krążka upłynęły 3 tygodnie. Czy w w tak krótkim czasie można dobrze poznać płytę? Nie w przypadku Bonobo. The North Borders to nie tylko trzynaście kompozycji. To setki detali, brzmień, muzycznych tropów które warto odkryć i poznać. Takie Albumy nie mają terminu ważności. Na szczęście.



Bonobo - The North Borders (2003)
  1. First Fires (feat. Grey Reverend)
  2. Emkay
  3. Cirrus
  4. Heaven For The Sinner (feat. Erykah Badu)
  5. Sapphire
  6. Jets
  7. Towers (feat. Szjerdene)
  8. Don’t Wait
  9. Know You
  10. Antenna
  11. Ten Tigers
  12. Transits (feat. Szjerdene)
  13. Pieces (feat. Cornelia)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Przegląd tygodnia vol. 2


Dziś (8 kwietnia) miała miejsce premiera drugiego albumu Jamesa Blake'a Overgrown. Gościnnie na płycie pojawią się Brian-chwytam-się-popularnych-dzieciaków-Eno, oraz znany z Wu-Tang Clanu i serialu Californication raper RZA. 




Również od dziś pod tym adresem możecie za darmo odsłuchać najnowsze dzieło The Flaming Lips - The Terror. Zapowiada się naprawdę obiecująco.



16 kwietnia ukaże się w sklepach czwarty album Yeah Yeah Yeahs, zatytułowany Mosquito. Obdarzona oryginalnym głosem Karen O (w pełnym brzmieniu Karen Lee Orzołek) ma znów okazję zachwycić czymś więcej niż ekstrawaganckim ubiorem. Nie mogę się doczekać!



Chris Martin, co widać na powyższym zdjęciu, nie może otrząsnąć się z szoku. To zupełnie prawidłowa reakcja na wyniki głosowania przeprowadzonego przez BBC. Drugi album grupy Coldplay został w nim wybrany najlepszą płytą wszech czasów... Dobrze, że w Wielkiej Brytanii aż roi się od polskich laryngologów.



W klubową trasę koncertową po Polsce wyruszyli Finowie z Korpiklaani. Folk- metalowcy promują swój ósmy album - Manala. Najbliższy koncert odbędzie się 10 kwietnia w gdańskim klubie Parlament.