czwartek, 22 sierpnia 2013

Buszujący w zbożu


Półtora roku po premierze Born And Raised ukazała się nowa płyta Johna Mayera. Miały być fajerwerki, są jedynie zimne ognie, ale i tak jest bardziej niż dobrze.

Wielki talent rodzi wielkie oczekiwania. Messi, Ronaldo czy Lewandowski w każdym meczu powinni strzelać gole, Kubica musi wygrywać każdy rajd, a John Mayer na każdej płycie ma obowiązek raczyć nas cudownymi kompozycjami. Najlepiej z długimi, porywającymi solówkami. Niestety, rzeczywistość wygląda trochę inaczej niż marzenia fanów. Bo siedmiokrotny laureat Grammy już po raz drugi serwuje nam country-pop made in Montana.

Wildfire nie jest otwarciem marzeń. Lekka piosenka o niczym, okraszona całkiem dobrą solówką to zimne ognie zamiast zapowiadanego dzikiego. Dear Marie do złudzenia przypomina Speak For Me z Born And Raised. Numer trzeci to utrzymana w spokojnym tempie ballada, uroczo snująca się przez cztery i pół minuty. Dobrze, ale bez błysku.

Błysk.


Paper Doll jest niemal idealną piosenką pop. Pięknie brzmiące gitary, pulsujący bas i łagodna, niebanalna melodia - oto przepis na sukces. Czy na miarę Gravity? Niekoniecznie. Ale od tej piosenki płyta nabiera rumieńców. Call Me The Breeze JJ Cale'a w interpretacji Johna Mayera wypada bardzo świeżo. Wiadomo, że to blues i odkrycie czegoś nowego w tym gatunku graniczy z niemożliwością, ale dodanie organów Hammonda i charakterystyczna gitara dodaje tej wersji sporo uroku. 

Romansu ciąg dalszy

Paper Doll było niemal idealne, Who You Love jest po prostu bardzo dobre. Duet z bardzo utalentowaną flecistką, Katy Perry, to nie tylko zabieg marketingowy. Wyczuwam skok na Grammy - czas pokaże, czy udany. Dalsza część płyty przynosi nudne I Will Be Found, za krótkie Wildfire, oraz 120-procentowe country w numerze dziewiątym. Ciekawiej robi się dopiero w Badge And Gun, kojarzącym się z dokonaniami tria Crosby, Stills & Nash. 


Na pół gwizdka

Powiedziałem sobie - nie chcę jechać w trasę, dopóki nie będę miał więcej muzyki, oddającej kim teraz jestem - tak w rozmowie z Billboardem Mayer uzasadniał potrzebę powstania Paradise Valley. Problem w tym, że nadal nie wiadomo, kim jest obywatel stanu Montana. Muzykiem country? Pop? Bluesmanem? Płyta zostawia zdecydowanie więcej pytań, niż odpowiedzi. Czuć, że nie jest to Mayer w szczytowej formie. Czuć, że stać go na więcej. Cały czas są to dobre kompozycje i ładne melodie. Ale czegoś brakuje. Czego? Być może przekonamy się na następnej płycie.

  1. Wildfire
  2. Dear Marie
  3. Waitin' On The Day
  4. Paper Doll
  5. Call Me The Breeze
  6. Who You Love
  7. I Will Be Found 
  8. Wildfire
  9. You're No One 'Til Someone Let You Down
  10. Badge And Gun
  11. On The Way Home
John Mayer - Paradise Valley, Columbia, 2013

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz